W koncu udało sie zhttp://www.blogger.com/posts.g?blogID=6566606561894097418dobyc dostęp do internetu, nie było to łatwe, Godzina 20 :15, 8 godzin różnicy. Siedzę spalony od słońca na drewnianym tarasie w drewnianym domku zbudowanym na balach ,15 metrów od karaibskiej plaży. Rafał wyskoczył na chwile zabukować jutrzejsze nurkowanie z butlą dla niego. Ma miedzy narodową licencje do 40 metrów.
Zmieniliśmy trochę plany (co okazało się super pomysłem) i zahaczyliśmy o Yukatan i Belize (Najmniesze państwo w Ameryce Srodkowej) w drodze do Gwatemali. Aktualnie mieszkamy na wyspie Caye Caulker. Druga co do wielkości najpiękniejsza rafa na świecie.
Dziś na snorklowaniu widzieliśmy kilka metrowych żółwi, rekiny rafowe (małe ,żadko grozne), olbrzymie płaszczki, oraz rozmaitą rafe koralową. Mamy zdjęcia i filmy podwodne, wkrótce postaramy się załadować na bloga.
Młody Marcello jest zachwycony i nie do zdarcia. Praktycznie zero narzekania, zero sraczki (która mi dokucza już od 2 dni, ale da sie przezyć,
Prawdopodnie jutro lub pojutrze opuszczamy ten raj na ziemi i jedziemy do Gwatemali
Wyświetl większą mapę
U Basi w Puerto Valarata będziemy za jakiś tydzień-półtora. Na razie internet na Karaibach bardzo słaby. Dlatego nie pisaliśmy.
Mieszkamy w domku na plaży, spadają na nas kokosy;) Mieszkamy w raju jak z reklam batona Bounty. Jest świetnie. Pojutrze płyniemy z powrotem na stały ląd około 60 km. Tym razem zamierzamy zwiedzić kilka swiątyń Majów (do tej pory były Azteków, a właściwie Tolteków). Od Madrytu dołączył do nas Kolega Radek którego poznaliśmy na Lotnisku, jest biologiem naukowcem, prezes pewnej firmy (młodszy ode mnie ale mega doświadczony życiowo i w podróżach egzotycznych). Teraz poruszamy się razem. Koleś mieszkał w Ameryce Południowej w kilku krajach (typu Wenezuela, Kolumbia, etc.) i wymiata z tubylcami po hiszpańsku. Po prostu zrobiła się wyprawa życia.
Jednak od Meksyku nie aktualizujemy, bo łącze za słabe, żeby ładować foto i video na serwery. Ale jak będziemy w miejscach z lepszym netem, to pewnie nadrobimy ;)
PS. Nawet nie załaczam zdjęć (a mamy boskie), bo net się tak rwie, że nie wiem nawet czy ten post z samym tekstem przejdzie... O nic się nie martwcie. Jest OK.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz