środa, 29 czerwca 2011

OGROMNY GRZECHOTNIK - BLISKIE SPOTKANIE ;)



Przy bramie ranczo Basi, gdzie mieszkamy - Talpa de Allende, Jalisco, MEKSYK (góry Sierra Madre). Kirby, który pochodzi z południa USA, mówił, że tak wielkiego nie widział nawet w Colorado ;) Potem wyczytaliśmy w necie, że największy odnotowany dotąd okaz mierzył 1.80 m. Tymczasem sfilmowany koleś miał co najmniej półtora metra!!!

1 komentarz:

Radek pisze...

Piękny okaz prawdopodobnie grzechotnika teksaskiego (Cortalus atrox)-bywają większe (do 2,2 m dł.) ale ten i tak jest ogromny.

Apropos żararaki z Gwatemali: tak jak myślałem to Bothrops atrox. Indianie "barba amarilla" mówią zarówno na B. atrox jak i na B. asper, w przewodniku po Tikal przy kasach znalazłem podpisaną tak B. asper, ale "nasza żararaka" była na pewno B. atrox (tę samą widziałem już w Wenezueli). Tak czy inaczej konsekwencje ukąszenia przez jakiegokolwiek z węzy wymienionych w komentarzu byłyby przynajmniej złe. Najgorzej byłoby paść ofiarą waszego grzechotnika-jest ogromny, prawie na pewno Marcel nie przeżyłby ukąszenia bez natychmiastowego przewiezienia do szpitala-wszystkie niekorzystne objawy ustąpiłyby niebawem po podaniu surowicy. W przypadku B. atrox byłoby inaczej-po 2 dniach od ugryzienia doszłoby do martwicy mięśni, ukąsznie byłoby okropnie bolesne może bardziej niż grzechotnika, wąż nie zabiłby ale spowodowałby krwotoki wewnętrzne, ubytki mięśni, spadek masy ciała o kilka kilo, nieodwracalne zmiany w zdrowiu jak nagłe, powracające problemy z pamięcią.

Gorąco pozdrawiam z krainy deszczowców położonej miedzy Odrą a Bugiem.